czwartek, 16 kwietnia 2015

20.

-Przestańcie.- Błagam, przyciskając dłonie do uszu, jednak coś głęboko we mnie zakorzenionego, każe mi spojrzeć przed siebie. Unoszę więc głowę i to co widzę sprawia że uwalniam powstrzymywany krzyk.
-Raven!- Rozpoznaje głos mojego bliźniaka. Zaczyna się zbliżać do mnie, a ja jestem tak bardzo przerażona że zaczynam krzyczeć jeszcze głośniej. Zwariowałam. To jest jedyna wytłumaczalna odpowiedź na to co właśnie widzę. Od ich śmierci minęły dwa lata, a ja gdzieś po drodze musiałam zwariować. Nie jest możliwe, żebym widziała martwego brata i chłopaka, tak jak nie jest możliwe żebym widziała dawce serca dla mojego brata. To może przez ten zastrzyk, albo przez ranę na głowie. - Nie!!!!!- Rafe zamiera. Dlaczego czuje się tak dziwnie?
-Każ im odejść! Każ im odejść!- W tej chwili chłopak i imieniu Brian jest mniejszym złem i to do niego się zwracam.  Nie chce już cierpieć. Chce żeby sobie poszli. Panika pochłania mnie całkowicie i mimo iż chce żeby sobie poszli, nie mogę przestać na nich patrzeć, mimo iż ich widok sprawia mi ból.

Brian
Jestem przerażony zachowaniem Raven. Co się jej stało? Czy to z powodu jej rany na głowie? Czy oni zrobili jej coś, co sprawiło że zupełnie zwariowała? Czy ja jej to zrobiłem? Czy ich śmierć rozbiła ją tak bardzo, że teraz nie chce ich widzieć? Czy to ich powrót zepchnął ją z krawędzi szaleństwa? Mógłbym zadawać sobie te pytania bez końca, jednak strach Raven łamie mi serce, sprawia że ciężko mi oddychać. Nie mogę pozwolić jej dłużej cierpieć. Widzę też ból na twarzy Raphaela i Byrona. Wiem że przy ponownym spotkaniu, spodziewali się wszystkiego tylko nie tego.
-Raven, kochanie.- Klękam przy niej.- Pozwól mi sobie pomóc.- Widok jej tak przerażonej sprawia mi ból.
- Każ im odejść.- Powtarza wciąż i wciąż. Wykonuje powolne ruchy i powoli biorę ją w ramiona. Tym razem Raven nie wyrywa się i pozwala mi się objąć. Patrzę znacząco na Zeke'a, który każe mi na siebie czekać i idzie za przygnębionymi chłopakami. Odczekuje kilka chwil i wychodzę z tego okropnego budynku, który sprawił Raven tak dużo bólu. Układam dziewczynę na tylnim siedzeniu mojego samochodu i siadam obok niej. Mimo iż jesteśmy sami, Raven wciąż płacze, szepcząc coś pod nosem, a jej ręce są przyciśnięte do uszu. Zaczynam się martwić, czy z Raven jest wszystko w porządku. Zachowuje się dziwnie, mówi do kogoś, każe ją zostawić. Czy moja dziewczyna zwariowała? - zastanawiam się. I wtedy zauważam mały obrzęk na jej szyi, przyglądam mu się, starając się nie przestraszyć ukochanej. Nadzieja. To czuje patrząc na ślad. Jest szansa że Raven nie zwariowała, że wstrzyknęli jej coś. Odzyskam ją.- Obiecuje sobie. Drzwi samochodu od strony kierowcy otwierają się, Zeke wsiada za kierownice i spogląda na nas w lusterku, posyłając mi jedno, krótkie, ponure spojrzenie.
*
- Ona musi poznać prawdę, powód dla którego to zrobili.- Upiera się Zeke.
-Nie sądzisz że ona przeszła zbyt wiele w ciągu ostatnich dni? Nie jestem nawet pewien, czy będzie chciała ze mną rozmawiać!- Wybucha. Jestem tak bardzo wściekły. Chce żeby to już się skończyło, chce by Raven była znowu bezpieczna, nawet jeśli będę musiał trzymać się od niej z dala. Słyszę skrzypnięcie podłogi i po kilku sekundach Raven staje w drzwiach. Jej piękne, szare oczy są smutne, ale wydaje się być moją dawną Raven.
-Raven, czy... dobrze się czujesz?- Pytam, lecz ona patrzy na nas i milczy. Robię kilka ostrożnych kroków w jej stronę, aż staje przed nią i dotykam knykciami jej policzka. Raven zaciska oczy i wypuszcza powietrze, ale nie ucieka, nie krzyczy co jest dobrym początkiem, lecz mimo tego wciąż się boje o jej psychikę. Nikt z nas nie wie co Raven, tam przeżyła, z jakimi demonami musiała się zmierzyć by być tu teraz. Wiem że to za wcześnie, ale muszę jej opowiedzieć całą historię. Może wtedy wybaczy bratu i byłemu chłopakowi. Bo on jest chyba jej byłym, prawda?
-Raven, czy jesteś gotowa poznać prawdę? O Rafe i Byronie?- Mruga szybko i po kilku sekundach wahania kiwa głową. Siadamy na przeciw siebie. Biorę głęboki wdech i przeczesuję palcami włosy, zastanawiając się od czego zacząć, ale najlepiej będzie jeśli zacznę od początku.
- Około dwa i pół roku temu Rafe i Byron wzięli udział w nielegalnym ulicznym wyścigu, w którym brał udział Gimenez, głowa najpotężniejszego gangu Głębokiego Południa, ten sam człowiek który zlecił Twoje porwanie. Rafe i Byron przegrali, ale swoimi umiejętnościami zwrócili uwagę Gimeneza, który kazał ich zwerbować, a kiedy odmówili, kazał ich zastraszyć. Niedługi czas później Zeke wpadł na nich, a raczej na pobitego Byrona. Zabrał go do siebie, a niedługo potem pojawił się tam Twój brat. Dołączyli do Zeke'a i reszty. Młodzi Rafe i Byron postawili sobie za cel, narażanie się Gimenezowi. Pewnego razu włamali się do jednej z jego siedzib i zniszczyli ją doszczętnie. Gimenez był wściekły, wysłał grupę swoich ludzi, którzy mieli ich złapać i dostarczyć mu żywych lub martwych. Wtedy wkroczyliśmy i ... zabiliśmy cały oddział, ale Rafe i Byrona to nie zniechęciło i około miesiąca później wykradli mu warty dziesięć milionów diament, ledwie unikając złapania. Ukryli się i zadzwonili do Zeke'a, który kazał im pojechać za miasto, gdzie mieli się spotkać. Byli już kilka kilometrów od celu, kiedy pojawił się czarny SUV i zmiótł ich z drogi. Zeke czuł że coś jest nie tak i jechał im na spotkanie. Dojechał do samochodu w chwili, gdy ten wybuchł. Myślał że zginęli, ale wtedy zobaczył zakrwawioną dwójkę w rowie kilka metrów dalej. Byron był cały połamany i nie przytomny, Rafe wyciągnął go z samochodu i ocalił mu życie. Zeke i Rafe podjęli decyzję o sfałszowaniu śmierci Byrona i Twojego brata. Wiedzieli że ich rodziny będą w niebezpieczeństwie, że ty będziesz w niebezpieczeństwie. Kiedy Byron się ocknął chciał się z Tobą skontaktował, ale przekonałem go żeby tego nie robił, wyjaśniłem mu w jakim niebezpieczeństwie Cię postawi. Ustąpił mimo iż łamało mu to serce, a kilka dni po pogrzebie do prasy wyciekła wiadomość o Twojej próbie samobójczej. Wierz mi, Raven, obydwoje chcieli być przy Tobie, ale nie mogli. Wierzyli że się pozbierasz, że będziesz żyć dalej, a potem oni wrócą i wszystko będzie tak jak dawniej. Kilka miesięcy temu nasz kontakt poinformował nas że Gimenez zamierza wysłać kogoś do szkoły, że On wie że chłopaki żyją. Zgłosiłem się na ochotnika, by pojechać do Waszyngtonu i Cię ochraniać, być przy Tobie. Potem pojawił się Simon, a ja pomyślałem że wygląda jak zwyczajny nastolatek, ale o to przecież chodziło, prawda? Miał idealnie wpasować się w otoczenie, a na wyjeździe ktoś próbował Cię zepchnąć ze skały, więc Simon był idealnym kozłem ofiarnym, ale okazało się że jest czysty. Nie wiedziałem, kto czyha na Twoje życie. A potem zniknęłaś. Obiecałem chłopakom że będę cię chronił, więc starałem się to robić najlepiej jak potrafię, ale wtedy Alice rzuciła się na mnie na tej imprezie, a ty uciekłaś z klubu.A potem zniknęłaś. Obydwoje wiemy co było potem.- Patrzę na twarz Raven, która pozostaje bez wyrazu. Jest niczym pokerzysta, który zachowuje kamienną twarz, aby nie zdradzić swoich zamiarów. Po kilku sekundach Raven wykonuje ruch z prędkością światła i nim się obejrzę, wazon z fioletowego szkła leci w kierunku mojej głowy. W ostatniej chwili uchylam się przed pociskiem i wazon rozbija się na ścianie. Rzucam się w kierunku Raven, kiedy w moim kierunku leci kolejny wazon. Obejmuję mocno jej drobne ramiona i przyciskam do siebie. Raven uderza pięściami w moją klatę i krzyczy.
-Przestań! Raven, przestań!- Zza jej ust wydobywa się szloch.- Wiedziałeś! Znałeś prawdę od samego początku! Nienawidzę cię!- Przytulam ją mocno i trzymam. Trzymam aż przestaje się wyrywać.
-Ciii. Nie mów tak. Wiesz że zrobiłbym dla Ciebie wszystko. Zobaczyłaś jak Alice mnie całuje, a potem zniknęłaś, a ja byłem tak cholernie przerażony, że już Cię nie zobaczę. I wtedy zrozumiałem że to co do ciebie czuje nie jest jakimś zwyczajnym zauroczeniem, że kocham Cię tak naprawdę. Zrozumiałem że  jesteś moim sercem, Raven, a ja umrę jeśli Cię nie odzyskam, no bo jak można żyć bez serca?
Dziewczyna milczy przez kilka minut, a potem odsuwa się.
-Chce iść do domu.- Oznajmia, nie patrząc na mnie. Przy ostatnim słowie jej głos załamuje się. Wzdycham i idę za nią zgarniając kluczyki ze stolika.

Raven

Nie patrząc na Briana, wysiadam z samochodu i szybkim krokiem zmierzam do domu. Jestem zmęczona. Tak bardzo zmęczona. Moja głowa zachowuje się tak jakby miała eksplodować, a każdy głośniejszy dźwięk sprawia, że mam wrażenie jakby tysiące igieł wbijało mi się w głowę. Otwieram białe drzwi wejściowe i natychmiast udaję się do swojego pokoju. Chce być sama. Chce...
-Raven. Już, wróciłaś skarbie? - Zamieram. Jestem cholernie przerażona. Cały przód mojego ubrania pokrywa krew, a na mojej głowie jest zaszyta rana. Jak ja to wyjaśnię?
-Tak.- Improwizuje. Nie wiem, ile prawdy znają moi rodzice.
-Brian mówił że wrócicie z wycieczki dopiero za 2 dni.- Wycieczka? Jaka wycieczka? Cholerny skubaniec. Razem z tym swoim gangiem zatuszował moje zniknięcie.
-Umm. Tak. Brian i ja mieliśmy małą sprzeczkę, więc wróciłam wcześniej. Po prostu uznałam że to bez sensu i ...    Wybacz, mamo. Jestem zmęczona położę się, już.
-Oczywiście. Porozmawiamy jutro. Dobranoc, Raven.
- Dobranoc.- Wybąkuje i czym prędzej znikam w pokoju. Zamykam drzwi na klucz i udaję się do łazienki. Dopiero teraz mam szanse się sobie przyjrzeć. Mam na sobie szarą bokserkę, jeansy i czarne trampki. Żadna z tych rzeczy nie należy do mnie. Zdejmuję szarą bokserkę, która pokrywa zaschnięta krew, a zaraz po niej buty i spodnie. Wrzucam je do czarnego worka, który ukrywam w swojej szafie. Nie łatwo jest coś ukryć, kiedy mieszka się w Białym Domu. Wchodzę pod prysznic i opłukuje ciało z zaschniętej krwi. Wspomnienia minionych godzin wracają, kiedy chce założyć koszulkę Briana w której ostatnio spałam. Mimo wahania zakładam ją i wślizguję się pod kołdrę. Dopiero tam uwalniam zebrane we mnie emocje, które wydostają się w postaci łez i krzyku zduszonym przez poduszkę. Nie chce już więcej cierpieć. Nie chce już więcej czuć tego co czułam, kiedy dowiedziałam się że Rafe i Byron nie żyją. Nie chce tego bólu. Tak łatwo było by wszystko zakończyć. Wystarczyłaby jedna żyletka i kilka tabletek nasennych, które ukryłam w pokoju Rafe, dwa lata temu. Nie mogę tego zrobić. Odejście byłoby zbyt łatwe. Muszę teraz podjąć decyzje, która zaważy nie tylko na moim życiu, ale także życiu Briana, Byrona i mojego brata. Kłamca i dwa żywe trupy. Czy kiedykolwiek wybaczę Byronowi i Rafe? Że przez swoją śmierć, prawie mnie zabili? Że zdusili niewinny płomień przyszłego życia? Mam świadomość że moja decyzja może zmienić nasze życie, niektórym może je nawet odebrać. Wycieram twarz z łez i zamykam oczy, a kiedy zaczynam już śnić, przypominam sobie o małym chłopcu, o czarnych włosach i szarych oczach. Wymawiam jedno słowo, które ucieka w świat razem z wydychanym przeze mnie powietrzem.
-Alan.


___________________________________________________________________
Tadam! Oto i kolejny! Nie będę się zbytnio rozpisywać. Znowu namieszałam w tym rozdziale, a zamierzam jeszcze więcej, to wam obiecuje. Gdyby były jakieś pytania postaram się na nie odpowiedzieć pod następnym rozdziałem, a tym czasem proszę o wasze komentarze i opinie.

7 komentarzy:

  1. Superowsko, czekam na następne;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Boskie, boskie, boskie!!!! Nikt nie potrafi tak pisać jak ty!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisz dalej, czekam na kolejne,kocham to!!!
    @-}--
    .

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem pod wrażeniem. Mam nadzieję, że ciąg dalszy pojawi się w miarę szybko... I zastanawiam się, czy ona zdoła przebaczyć Brianowi, w końcu on ją kocha, a ona jego.. w ogóle.. biedna Raven, tyle przeszła.. i Alan-moje ulubione męskie imię... Zauroczyłam się tym opowiadaniem i chciałabym poprosić o informowanie mnie o nowych rozdziałach / PN

    http://pannanikt001.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nominowałam cię do Liebster Blog Award - szczegóły tutaj --> http://pannanikt001.blogspot.com/2015/05/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem pod wrażeniem. Piszesz cudownie i czekam na kolejne rozdziały. Pisz dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piszesz cudownie. Naprawdę bardzo mi się podoba. Nie chcę się czepiać ale ten rozdział wstawiłaś 16 kwietnia, a jest końcówka maja. Robisz strasznie duże przerwy między wstawianiem rozdziałów i to już się robi trochę denerwujące. Mam nadzieję że już niedługo wstawisz kolejny. Trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń