środa, 30 kwietnia 2014

6.

Udało mi się zasnąć po tym jak obudził mnie mój koszmar. Teraz obudził mnie dźwięk sms'a.
Biorę w rękę telefon i odczytuje wiadomość od Briana.
,,Dzień dobry moja idealna, kochana, wspaniała, cudowna, słodka, najpiękniejsza, nie powtarzalna, nie zastąpiona, urocza malutko księżniczko.''
I kolejny:
I wstawaj leniuszku.
Czuje jak mimowolnie się uśmiecham. I z tym uśmiechem zaczynam dzień.


*

Idę przez szkolny hol szukając, mojego chłopaka Briana. Mijam wielu z moich znajomych odmachując im przyjaźnie. Nie mogę wiecznie odpychać od siebie ludzi, jak to mówi Tammy. Skręcam w kierunku sali gimnastycznej i jest widzę go. W towarzystwie tej tapeciary, Alice, która przylepiła się do jego boku. Jestem wkurzona. Poprawiam na ramieniu czarną torbę i ruszam w ich kierunku. Brian podnosi swoje zielone oczy i patrzy prosto na mnie. Uśmiecha się do mnie i natychmiast, kiedy podchodzę obejmuje mnie swoim ramieniem i całuje prosto w usta, które pomalowałam dziś rano truskawkowym błyszczykiem. Oblizuje swoje idealne usta i uśmiecha się.
-Truskawka.-Odwraca się w stronę Alice i mówi: - Alice i ja robimy dziś razem prace domową po lekcjach.- Że co?! Jaką prace domową do cholery. Alice uśmiecha się z wyższością.
-Brian, zapomniałeś że coś mi obiecałeś?-Chłopak patrzy na mnie unosząc swoją przekutą brew.- Miałeś pomóc mi wybrać sukienkę na imprezę .- Brian najwyraźniej dostrzega niebezpieczny błysk w moich oczach, bo uderza się dłonią w czoło.
-No tak. Przepraszam Alice, ale jak widzisz jestem zajęty. Może innym razem.- Odchodzimy, trzymając się za ręce.
-Co to było?- pyta, kiedy jest pewny że Alice nas nie usłyszy.
-Co co to było?-odpowiadam pytaniem.- Co ty w ogóle. z nią robiłeś? Ona Cię jawnie podrywała.
-Raven, ona mnie nie podrywała!-Jęczy, kładąc rękę na moich ramionach. -Podrywała Cię! Widziałam! Wczoraj nawet zapewniała mnie że potrafi dogodzić chłopakom takim jak ty.
-Nawet jeśli mnie podrywała, to co z tego? Interesujesz mnie tylko ty, skarbie.
Uśmiecha się do mnie, a ja nie potrafię się na niego gniewać, kiedy to robi. I jeszcze te smutne oczy!
-A ty się nie uśmiechaj.-Mówię.- Próbuje być na Ciebie zła.
Uśmiecha się jeszcze szerzej i całuje mnie w policzek.
-Chodźmy na lekcje.

*

Ostatnią lekcją jaką mam jest WF i okazało się że mam ją razem z Brianem. Ucieszyłam się i wcale tego nie ukrywałam. Pożegnaliśmy się z Brianem długim pocałunkiem przed szatnią i poszliśmy się przebrać. Kiedy weszłam na sale Brian już tam był i pomachał do mnie. Chwilę później dowiedziałam się że gramy w zbijaka, dziewczyny kontra chłopaki. Obydwie drużyny były podekscytowane i sprzeczały się podczas gry. Pod koniec pierwszej rundy na boisku zostałam tylko ja i Brian. Mój chłopak rzucał lekko uważając szczególnie, aby mnie nie zranić. Ja nie miałam takich skrupułów i rzucałam mocno i celnie. Tym sposobem nasza drużyna wygrała. Brian uniósł ręce pokazując swoją niemoc i powiedział do podrażnionego Desmonda:- To moja dziewczyna, stary. Musiałem dać jej wygrać.

Tak więc zaczeła się druga runda. Z obu drużyn wolniejsi członkowie szybko poodpadali więc w naszej drużynie zostałam: Ja, Mary, Tammy, Sophie i bliźniaczki Lawson, a u chłopaków : Brian, Desmond, Drew i Tobias. Nasze szanse były wyrównane mimo naszej przewagi w osobach. Desmond miał piłkę i podrzucał nią, obracając jednocześnie zastanawiając się w kogo rzucić. Tammy krzyknęła coś do mnie i kiedy odwróciłam głowę w jej stronę poczułam silne uderzenie, które zwaliło mnie z nóg. Dostałam prosto w bok głowy i jakby w oddali słyszałam Drew ochrzaniającego Desmonda. Usiadłam pochylając głowę i patrzyłam jak natychmiast zaczęła mi ciec z nosa krew. Poczułam jak Brian przykłada mi coś do nosa i pomaga mi wstać. Kiedy zobaczyłam fragment jego nagiego tors domyśliłam się że to jego koszulka.
-Tobias idź z nią do pielęgniarki.-Polecił trener.
-Co?! Nie! Ja z nią pójdę.-Sprzeciwił się Brian troskliwie obejmując mnie ramieniem.
-Uspokój się chłopcze. Wiem że to twoja dziewczyna i mimo wszystko uważam że Tobias powinien ją zaprowadzić to pielęgniarki.
-Nie. Pójdę z nią czy pan mi pozwoli czy nie.-Nie przejął się trenerem i tak jak powiedział zaprowadził mnie do pielęgniarki. Okazało się że na szczęście nie mam złamanego nosa tylko uderzenie spowodowało szybki wzrost ciśnienia i popękały mi naczynka. Po 2 minutach krwawienie ustało i nie byłoby po nim śladu, gdyby nie zakrwawiona koszulka Briana.
-Ubrudziłam Ci koszulkę.-Mówię kiedy idziemy do szatni się przebrać.
-To nic. Ważne że nic Ci się nie stało poważnego.- Zabiera z moich rąk koszulkę.
-Poczekam na Ciebie .-Mówi i znika w męskiej szatni. Robię to samo i kilka minut później wychodzę ubrana z szatni. Przed szatnią czeka Desmond i ani śladu po Brianie.
-Chciałem Cię przeprosić.-zaczyna.- Za nos i głowę.
-Nie ma sprawy.-Mówię, kiedy z szatni wychodzi Brian.-To do jutra.-Żegnam się z chłopakiem i idę prosto do Briana. Obejmuje ręką moją talie zabierając wcześniej torbę z mojego ramienia.
-Co chciał?- W jego na pozór spokojnym tonie, słychać nutkę zazdrości i gniewu.
-Nie musisz być zazdrosny Brian. On tylko mnie przepraszał.
Przewracam oczami.
-Wcale nie jestem zazdrosny.-Zaprzecza.
-Jesteś. Widzę to.
-Nie jestem.
-Jesteś.
-Nie.
Po chwili zastanowienia mówię:
-Nie, nie jesteś.-Zwieszam głowę, a Brian łapie przynętę.
-No dobrze jestem, ale tylko troszeczkę.-Mówi cicho.-Tylko sobie nie myśl że z tego powodu masz nade mną władzę.
Uśmiecham się szeroko, a on przewraca oczami i otwiera mi drzwi do samochodu.

*

Jesteśmy w mieszkaniu Briana. Siedziałam wygodnie na kolanach mojego chłopaka,
z twarzą wtuloną w jego szyje, kiedy oznajmił mi że mam się szykować jeśli chce iść na te imprezę. Nie chętnie wstałam, wzięłam torbę w której miałam sukienkę i weszłam do białej, ale bardzo męskiej łazienki. Zakładam sięgającą do połowy ud czarną sukienkę bez ramiączek, z koronką na staniku sukienki. Wsuwam na nogi buty na obcasie w neonowym odcieniu różu, który pasuje mi do torebki i lakieru na paznokciach. Maluje usta i robię kreski nad powiekami.
Czesze właśnie włosy, kiedy rozlega się pukanie do drzwi.
-Umm... Skarbie? Nie chce Cię popędzać czy coś, ale za ile kończysz?
Chowam niepotrzebne rzeczy do torby, którą podnoszę z podłogi i wychodzę udostępniając Brianowi łazienkę. Widzę jego coraz szerszy uśmiech kiedy jego wzrok wędruje po moim ciele.
-Wiedziałem że mam piękną dziewczynę, ale to? Po prostu wow.-Podchodzi do mnie i obejmuję mnie w tali. Pochyla się aby mnie pocałować i mówi: - Wyglądasz ślicznie. Wszyscy będą mi Ciebie zazdrościć.-Cmoka mnie w usta i zlizuje ze swoich mój truskawkowy błyszczyk. Większość chłopaków właśnie by wycierała usta a nie zlizywała go. Kręcę z niedowierzaniem głową. Brian nie jest większością.
Pozwalam mu się pocałować jeszcze raz tym razem w kącik ust zanim wypuszcza mnie z ramion i idzie do łazienki. Kilka minut później wychodzi odświeżony i jedziemy na imprezę.
Wchodzimy do wielkiego białego domu z którego słychać głośną muzykę. Pierwsze co widzę to mase ludzi, których nie znam. Rozglądam się za Drew i Tammy, a Brian idzie po coś do picia. Idę więc przez tłum ludzi i zaglądam do każdego pomieszczenia na parterze. Znajduje ich chichoczących na kanapie w salonie, który został przerobiony na parkiet.
- Szukałam was.- Przekrzykuje hałas. Tammy wstaje i przytula mnie. -A gdzie Brian?-pyta krzycząc mi do ucha. Tammy puszcza mnie i już mam odpowiedzieć, kiedy czuje Briana obejmującego mnie. Patrzę w górę na niego i uśmiecham się. Odpowiada mi uśmiechem i podaje mi czerwony plastikowy kubeczek w którym jak wyczuwam znajduje się piwo.

Wita się z Tammy i Drew, który chwilę później zabiera swoją dziewczynę na parkiet. Unoszę kubeczek do ust i wypijam trochę jego zawartości. Brian odstawia swój na stolik i niedługo potem wyjmuje mi z rąk mój. Odstawia mój obok swojego i prowadzi mnie na parkiet. Akurat piosenka się kończy i ktoś puszcza wolną. Brian kładzie moje ręce na swojej szyji. Swoje ręce kładzie na moich biodrach i zaczynamy poruszać się w rytm muzyki.



_________________________________________________________________________________
 Wpadłam na pomysł, aby dodać bohaterów. Co o tym sądzicie?

czwartek, 10 kwietnia 2014

5.

Przez cały tydzień codziennie spotykałam się z Brianem, po szkole co uraziło Tammy, ale Drew to rozumie i starał się przekonać Tammy. Na szczęście udało mu się i jutro całą czwórką idziemy na imprezę do Michaela z którym kumpluje się Drew.
Siedzę teraz na masce samochodu Briana i czekam aż chłopak zaszczyci mnie swoją obecnością. Po minucie wreszcie widzę jak wychodzi i zmierza w moim kierunku.
-Co tak długo, Brian?- pytam patrząc w jego zielone oczy. Wyciąga zza pleców pakunek. Ojej.
-Przyniosłeś mi lunch?-Jestem mile zaskoczona. Właśnie trwa długa przerwa i mój brzuch od kilkunastu minut domaga się jedzenia.
-Tak. Pomyślałem że będziesz głodna ...-Całuje go.
-Dziękuje.-Siada obok mnie i obejmuje mnie ramieniem. Podaje mi pudełko z którego unosi się smakowity zapach. Otwieram pudełko i wkładam do ust złotą frytkę.
-Co dzisiaj robimy?-pyta jedząc ze mną.
-Nie wiem. Co chcesz.-Zjadam kolejną frytkę. Zastanawia się chwile.
-Możemy pójść do mnie i pooglądać filmy.
-Mi pasuje.-Uśmiecham się szeroko, kiedy całuje mnie w usta.-Brian...
Ochrzaniam go cicho.
-Miałaś ketchup na ustach.-Broni się. Przewracam oczami. - Zbieraj się, mała bo spóźnisz się na lekcje.
Pokazałam mu język i zeskoczyłam. Całuje go w policzek i biegnę do szkoły machając mu jeszcze w wejściu. Odmachuje mi i wsiada do samochodu. Brian skończył dziś godzinę wcześniej i uparł się żeby mnie odwieźć. Biegnę więc na matematykę.Wpadam do klasy razem z dzwonkiem. Uciekam przed karcącym spojrzeniem nauczyciela i siadam w swojej ławce.
-Znowu z nim byłaś?!-szepcze Tammy.-Daj jej spokój Tammy.-Burczy Drew.-Słyszę głuche uderzenie.Oj. Biedny Drew.
-Tammy.-Słyszę cichę ostrzeżenie.-Jak możesz? Jesteś moim chłopakiem, powinieneś być po mojej stronie.
-O czym gadacie Tamsyn? Może chcesz się tym podzielić z resztą klasy?-Tammy spieka buraka.
- Nie proszę pana.
-Więc proszę uważać, a romanse zostawić na przerwę.-Zaczynam chichotać cicho , lecz milknę pod wpływem spojrzenia nauczyciela matematyki. Lekcja mija szybko i nim się obejrzę dzwoni już dzwonek. Pakuje książki do torby i widzę jeszcze jak rozzłoszczona Tammy wychodzi z klasy nawet na mnie nie czekając.
-Nie przejmuj się nią. Z czasem jej przejdzie.-Drew całuje mnie w policzek.- Lepiej będzie jeśli za nią pójdziesz.-Kiwa głową i wychodzi z klasy za swoją dziewczyną. Idę w ich ślady kiedy za drzwiami wpadam na Alice. Szkolną ,,gwiazdę'' z równoległej klasy.
-Zostaw Briana w spokoju. On jest mój.
- Pozwólmy mu wybrać.- Trzymam pasek torby zawieszonej na ramieniu.
-Wybierze mnie. Ja wiem jak dogodzić takim jak on.- Mówi z pewnym siebie uśmieszkiem.
-Brian nie jest jak każdy z twoich poprzednich chłopaków, którym dawałaś dup.. . -Urywam , odwracam i idę do wyjścia.
-Sz**ta!-Krzyczy za mną tupiąc śmiesznie nogami.- S**ka! -Wydziera się.
Odwracam się w twarzą w jej stronę.
-Sz**ta to zachowanie.
S**a to kwestia wyglądu. Radziłabym Ci poszukać u siebie tych jakże wspaniałych cech.- Macham jej ręką z uśmiechem i mijając zebrany tłum wychodzę ze szkoły prosto w ramiona Briana.

*

-No chodź , Brian.-Mówię ciągnąc go za rękę , aby wstał i poszedł się ze mną przejść.-Proszę.
Chłopak kręci głową z niedowierzaniem.
-Nie wierze że się na to zgadzam.-Mówi zakładając swoje trampki.- A jak ktoś nas napadnie? To co wtedy?
-Obronisz mnie.-Odpowiadam z uśmiechem.- Straszysz mnie tylko dlatego że nie chcesz ze mną iść.- Brian przewraca oczami z uśmiechem. Bierze swoją skórzaną kurtkę i otwiera mi drzwi.- Chodźmy.-Zamyka drzwi swojego mieszkania i wchodzimy do windy. Zjeżdżamy w miarę szybko jak na jazdę z 30 piętra. Winda się zatrzymuje i wychodzimy.Otwiera drzwi i wychodzimy wprost na chłodne, nocne powietrze.
-Nie będzie Ci zimno?-pyta.
-Nie.
Prawie natychmiast pyta:
-Chcesz moją kurtkę?
-Nie.-Odpowiadam przewracając oczami.
-Jak Ci proponuje moją kurtkę to masz wziąć. Co ty filmów nie oglądasz?-Chichoczę, kiedy okrywa moje ramiona swoją kurtką. Cmoka mnie w usta , łapiąc jednocześnie za rękę i idziemy. Idziemy przez jakiś czas w ciszy po prostu trzymając się za ręce, tak jakbyśmy mogli razem pokonać wszelkie przeciwności losu.
-Chyba jestem gotowa.- Brian wie o czym mówię. Obejmuje mnie ramieniem i całuje mnie w policzek.
-Sprawiłaś że jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.-Mówi. Przyciąga mnie bliżej siebie tak że jego zapach otacza mnie ze wszystkich stron. Brian odprowadza mnie pod bramę i całuje długo i namiętnie.
-Wytrzymasz ze mną ?-pytam nagle.
-Nie wytrzymam bez Ciebie...Leć już do domu.-Całuje mnie jeszcze raz i odchodzi , kiedy przechodzę przez bramę.
* Brian*

30 min później

Idę przez jasny hol prosto do salonu z którego wręcz biło męskością. Siadam na fotelu na przeciwko dobrze znanej mi osoby.
-Miałeś ją chronić, a nie robić z niej swoją dziewczynę.-Mówi.
-Doskonale wiem jakie było moje zadanie, ale nic nie poradzę że na to że czujemy coś do siebie.
-Ona ma już chłopaka.
-Taa.-Parskam.-Ma też równie żywego brata bliźniaka.-Szydzę.
Mój towarzysz milknie na chwile.
-Masz jej nie skrzywdzić, Brian. Bo inaczej nie tylko mnie będziesz miał na karku.
-Grozisz mi?-Pytam.
-Ostrzegam Cię, Brianie. Ostrzegam.

*Raven*

Jestem taka zła na Byrona. Jak mógł mi to zrobić. Siedzę teraz wpatrując się uparcie w ciemny ekran mojego iPhone. 0 wiadomości. Byron jest tak samo uparty jak ja i wygląda na to że tym razem to ja będę musiała przeprosić. Mimo że to nie była moja wina.
Słyszę ciche pukanie.
-Proszę.-Rzucam komórkę na łóżko. Drzwi się otwierają do pokoju wchodzi tata. Jego zazwyczaj pogodna twarz jest blada, a w oczach błyszczą łzy.
-Co się stało tato? - Czuje lęk narastający we mnie. Czuje jak ściska moje płuca sprawiając wrażenie że płoną.
-Tak mi przykro, Raven.
-Co się stało tato?!-Jestem przerażona.- Powiedz mi!
Podchodzi do mnie. Siada na łóżku i łapie mnie za rękę.
-Byron i Rafe mieli wypadek.-Przerywa na chwile żeby wziąć głęboki wdech.- Oni nie żyją, Raven. Nie żyją.
Świat wokół mnie zamiera. Docierają do mnie tylko te 2 słowa : Nie żyją. Nie żyją. Nie żyją.
-Nieeee!!!-Wydaje z siebie pełen bólu wrzask.-Powiedz że to nieprawda, tato. No, powiedz!-Po moich policzkach spływają łzy.
Siadam gwałtownie na łóżku, ciężko oddychając.
__________________________________________________________________________________
No więc jest kolejny. Zdaje mi się że dłuższy .Specjalnie dla was sekrety Briana i trochę z przeszłości Raven. Jak zwykle proszę o komentarze. Do następnego! :)