środa, 29 stycznia 2014

1.

Tej nocy nie śnią mi się koszmary. Dziś zajmuje je Brian i jego zielone oczy. Jego blond włosy i uśmiech, przy którym pokazują się dołki w policzkach. Kiedy przypominam sobie jego twarz sama mam ochotę się uśmiechać. Jak to możliwe że przypadkowe zderzenie może zaważyć na twojej przyszłości?
-Raven.-Czuję małe rączki szturchające mnie.
-Alex, idź do swojego łóżka.-Jestem zła na 2 letniego brata, który przerwał mi sen.
-Boję się.-Uchylam oko.
-Możesz spać ze mną. Chwila, chwila gdzie masz piżamę?
Słyszę chichot.
-W pokoju.-Wdrapuje się na łóżko i przytula się do mojego boku.
Kręcę tylko głową i obejmuje Alexa.
Rankiem, kiedy wstaje Alexa już nie ma. Spoglądam na telefon i stwierdzam że obudziłam się 30 min przed budzikiem, który dzwoni dokładnie o 8.20.Z nudów wstaje i zaczynam szykować się do szkoły .Na śniadanie schodzę wcześniej niż zazwyczaj więc jem śniadanie z rodzicami i Alex'em. Podczas śniadanie panuje cisza, przerywana przez Alexa który coś opowiada rodzicom, siedząc w swoim krzesełku. Niedługo potem rodzice żegnają się z nami i wychodzą popracować. Widzę w oczach Alexa smutek. Mój braciszek, został pozbawiony w części miłości rodziców, z powodu ich rozpaczy za utraconym starszym synem.Kiedy Alex miał 7 miesięcy, mój bliźniak Rafe zginął za kierownicą ze swoim przyjacielem w wieku 17 lat. Rodzice byli załamani i rzucili się w wir pracy obdarzając swoje dzieci coraz mniejszą uwagą. Co dziwne nie zależało mi na ich uwadze. Wolałam cierpieć w samotności. Moi rodzice stracili syna, ja bliźniaka bez którego czuje się nie kompletna. Jestem jednak zła na rodziców że zapomnieli o Alex'ie, który ich potrzebuje. Spoglądam na ekran komórki i widzę że powinnam zacząć się szykować.Zakładam torbę na ramię i wstaje.
-Muszę już iść, mały. Bądź grzeczny.-Całuje go w policzek i wychodzę zostawiając go z nianią.
-Pa , Raven!
Uśmiecham się słysząc głos brata.Chcę być już w szkole. Chcę zobaczyć Briana. Nie rozumiem czemu tak nagle zależy mi żeby zobaczyć chłopaka, za którym nie przepadałam, którego nawet nie znam.Kiedy tylko jestem gotowa do wyjścia mój ochroniarz Owen otwiera mi drzwi i idziemy do samochodu.Wsiadam do tyłu ,a Owen obok kierowcy, Romana.Roman sprawnie kieruje pojazdem unikając korków, więc do szkoły docieram 15 min przed lekcjami.Wychodzę żegnając się z mężczyznami.Wiem że przez cały czas będą tu. Wiem też tego nie rozumiem.
-Raven!-Słyszę że ktoś mnie woła.Jest tylko jedna osoba która ma taki wyróżniający się głos.Tammy. Zatrzymuję się i blondynka dołącza do mnie z moim kumplem Andrew, a jej chłopakiem.
-Już wróciliście? Czyżby Drew był za bardzo romantyczny?- Lubię nabijać się z romantycznego do bólu Drew.
-Ha ha ha.Bardzo śmieszne.Tammy kocha mój romantyzm.
-To prawda jest słodki.-Całuje swojego chłopaka na pożegnanie i Drew odchodzi do kumpli.
-Gadaj zrobiliście to?-Pytam prędko,kiedy upewniam się że Drew nas nie słyszy.
Tammy rumieni się i już znam odpowiedź.
-Był delikatny? -Pytam. Rumieniec Tammy się powiększa.
-Przecież wiesz że tak.
Patrze na nią uważnie.
-I tak opowiesz mi wszystko na stołówce.Witam w moim klubie.
-Założyłaś z tego powodu klub?-Nie dowierza.
-Właściwie to nie.-Chichoczę z powodu jej miny.
-Ty wariatko.-Uderza mnie w ramie,wybuchając śmiechem.Ide przed nią tyłem do kierunku.
-Założę się że Drew dałby wszystko za zdjęcie twojej miny.-Śmiejemy się. Korytarz zakręca w lewo więc odwracam się i skręcamy.Uderzam jednocześnie w coś znajomego.Ramiona chłopaka powstrzymują mnie przed upadkiem.
-Znowu na siebie wpadamy.-Szepcze mi do ucha.Czuje jego miętowy oddech i męskie perfumy.
Zerka na Tammy
-Możemy pogadać ?
______________________________________________________________________________
Proszę bardzo kolejny.Wiem że krótki.Za to przepraszam i za błędy, którę zapewne się pojawią. :)

czwartek, 16 stycznia 2014

Prolog

Jeszcze tylko godzina.-powtarzam sobie w myślach, słuchając jednym uchem naszej wychowawczyni Dolores Aberton.
-Twoje zachowanie jest niedopuszczalne!-Krzyk uwalnia mnie od wspomnień. W pierwszej chwili jestem prawie pewna że mówi do mnie, jednak ta uwaga była skierowana do kogoś innego. Nowego.e wiem jak ma na imie,więc w myślach mówie o nim nowy.W tej chwili widzę tylko jego blond czuprynę i umięśnione plecy.Chłopak przyszedł dziś pierwszy dzień do naszej szkoły i zdążył się zaprzyjaźnić z Desmondem.Najprzystojniejszym chłopakiem w szkole ,bogatym Desmondem któremu nic nie można zrobić ze względu na kasę i ojca doradce prezydenta. No w sumie mi też jako córce prezydenta jednak nie lubie kiedy ktoś mnie traktuje inaczej ze względu na ojca.Nareście upragniony dzwonek.Wstaje, zakładam torbe na ramię i biorę książki w ręce chcąc opuścić jak najszybciej szkołe i zamknąć się w swoim pokoju,gdzie nikt nie będzie widział jak płacze.Zderzam się z czymś twardym i ląduje na ziemi.
-Przepraszam.-Widzę rękę przed moją twarzą.Łapię ją i zostaje pociągnięta w góre.Unoszę głowe i widzę piękną, lekko opaloną twarz i cudownie zielone oczy.
-Brian.-Dopiero po chwili dociera do mnie jego imie.Czuje gorąco na policzkach.
-Raven.-Odpowiadam.


____________________________________________________________________________
To moja pierwsza notka mam nadzieje że się spodoba :)