sobota, 23 sierpnia 2014

10. + Liebster Blog Award

Leżę na zielonej łące obok Briana pokrytej różnymi rodzajami traw i kwiatów. Niebo jest bezchmurne, a w oddali widać ogromne góry. Brian pochyla się nade mną. Jego palce przesuwają się po policzku, a usta zbliżają się powoli do moich. Przesuwa nimi po moich opuchniętych od pocałunków wargach i zaczyna mnie delikatnie całować. Z czasem jego pocałunki zmieniają się w namiętne, a jego duża szorstka dłoń wślizguje się pod moją bluzkę i wtedy zaczynają do nas strzelać.
-Uciekaj, Raven! Uciekaj...- Słowa zamierają mu na ustach. Patrzy w dół na swoją koszulkę na której pojawia się wielka plama czerwieni. Czuje jak ktoś dotyka mojego ramienia.
-Obudź się, Raven.- Otwieram oczy i pierwsze co widzę to zaspaną twarz Briana.
-Ymm?- Pocieram twarz starając się zetrzeć z niej resztki snu.
-Jesteśmy na miejscu.- Ziewa i wstaje zakładając torbę na ramie. Po ciemności wokół nas poznaje że jest już późny wieczór i ledwo co widzę twarz Briana. Wyciąga w moim kierunku rękę, którą przyjmuję z wdzięcznością. Łapie za tył koszulki Briana i idę za nim małymi kroczkami. Wychodzę z autobusu ziewając i wygrzebuje swoją fioletową walizkę na kółkach. Czuje nie opisaną ulgę, kiedy idziemy ścieżką i widzę zapalone światła w domkach. Martwiłam się że każą nam spać w namiotach albo co gorsze jeszcze je rozłożyć w tych egipskich ciemnościach. Aberton zatrzymuje nas nie daleko domków.
- Domki są czteroosobowe. Są w nim dwa pokoje dwu osobowe, maleńki salon i łazienka.  Możecie sobie sami dobierać współlokatorów. Dziewczęta mogą dzielić domki z chłopcami pod warunkiem że śpią w oddzielnych pokojach.- I tu rozlega się grupowy jęk.
-Tak, tak. To jest warunkiem.- Aberton odwraca się i prowadzi nas ku domkom, a za jej plecami wszyscy cicho chichoczą. Oczywiście nikt nie zamierza przestrzegać jej warunków.  Mam cichą nadzieje że Brian będzie je łamał razem ze mną. Oczywiście bez żadnych seksualnych podtekstów. Za krótko się znamy, ale to nie znaczy że nie pożądam mojego chłopaka. Po prostu uważam że jeszcze nie nadszedł nasz czas.
- Dzielimy domek?- Pyta Tammy obejmowana przez Drew.
-Jasne. Brian?-Patrzę na mojego chłopaka ściskając jego dużą dłoń w swojej mniejszej. Kiwa głową i przyciąga mnie do siebie, cmokając mnie w skroń.
Zajęliśmy domek blisko lasu jednak nie za blisko ponieważ jak zażartował Drew, Tammy i ja będziemy się bały najmniejszego szelestu. Oczywiście Drew dostał za to od swojej dziewczyny. Pożegnałam się z Tammy i ruszyłam z Brianem do naszego pokoju. Tam natychmiast zajęłam się wypakowywaniem mnie i Briana,a tymczasem mój pomysłowy chłopak połączył nasze łóżka.
-Dzięki bogu że nie są przykręcone do podłogi. Cholernie ciasno by było we dwójkę na jednym łóżku.- Mówi opierając ręce na biodrach, podziwiając swoje dzieło. Chichoczę na widok jego zadowolonej z siebie miny.
-Skąd wiesz że ja chcę ogóle z tobą spać?- Odwraca się do mnie i cmoka z niezadowoleniem.
-Chcesz.- Oznajmia mrużąc groźnie oczy.
-Nie, nie chcę.-Mówię z pokerową miną.
-Ach, tak?-Nim zdążę cokolwiek powiedzieć Brian szybkim ruchem bierze mnie na ręce i obcałowuje po twarzy.
- Chyba muszę Cię przekonać.-Oznajmia między pocałunkami. Chichoczę, kiedy wreszcie obdarza mnie pocałunkiem prosto w usta.
-Wystarczy że zajmiesz mi łazienkę zanim Tammy to zrobi.
-Stoi.-Stawia mnie na ziemie i całuje po raz ostatni. Wyjmuje z torby swoją szczoteczkę do zębów oraz pastę i zadowolony z siebie wychodzi. Przewracam oczami i wkładam do szafy ostatnie koszulki Briana. Boże czuje się jakbyśmy mieli zamieszkać razem na stałe. Nawet to było by przyjemne, mieć Briana na co dzień. O czym ja do cholery myślę? Potrząsam gwałtownie głową chcą wyzbyć się tych myśli i sięgam do torby. Wyjmuje z niej piżamę, szczoteczkę i pastę.

Kiedy wychodzę z pokoju, słyszę skrzypienie drzwi i widzę Tammy z zestawem do snu pod pachą. Patrzymy na siebie przez chwilę, a potem obydwie rzucamy się do drzwi łazienki. Wtedy drzwi się otwierają i z łazienki wynurza się blond czupryna Briana.
-No nie!-Krzyczy Tammy tupiąc nogą.-Zaplanowaliście to!
Ze śmiechem na ustach patrzę jak zła Tammy wraca do pokoju. Wślizguje się do łazienki i mijam się z Brianem, który chichocząc wychodził z łazienki w samym ręczniku ledwo się utrzymującym na jego biodrach. Przewracam oczami i zamykam drzwi łazienki, ignorując ten pokaz. Myję szybko zęby i zakładam lawendową bokserkę i krótkie błękitne  spodenki w których śpię. Idę szybko przez hol do pokoju, otwieram drzwi, wchodzę i zamieram. Brian stoi obok łóżka w samych czarnych bokserkach. Mrużę oczy i dostrzegam mały srebrny kolczyk w ... sutku Briana?! Tylko raz miałam okazje zobaczyć boską klatę Briana, ale oczywiście byłam zajęta wykrwawianiem się na jeszcze ciepłą koszulkę Briana. Zupełnie nieświadomy wślizguje się pod kołdrę i kładzie ręce pod głowę.
-Zamierzasz tam stać czy dołączysz do mnie?-Pyta. Zamykam za sobą drzwi i odkładam ubrania do szafy. Gaszę światło i kładę się zawstydzona obok Briana.
-Chodź.- Przyciąga mnie do siebie, obejmuje ramionami i składa wilgotny pocałunek na moim policzku. Niedługo po tym zmęczenie mnie dopada i zasypiam otoczona ramionami Briana.

Wczesnym rankiem budzi nas głośny dźwięk dzwonka.
-Co jest?- Brian siada na łóżku przecierając oczy.
-POBUDKA!!!! Wszyscy uczniowie mają się stawić za 20 min w stołówce!!-Ogłasza strasznie głośno Aberton, nie przestając dzwonić tym głupim dzwonkiem.- Proszę założyć trapery oraz długie spodnie!!
-Matko...-Jęczę wychodząc z łóżka. Podchodzę do szafy i wyjmuje z nich czarne jeansowe rurki, trapery, czarną bokserkę oraz bluzę. Czuje ciepłe ramiona Briana obejmujące moją talię. Opiera brodę na moim ramieniu i cmoka mnie w policzek.
-Dzień dobry.-Mówi cicho. Odwracam się twarzą do niego i całuje go prosto w usta.
-Dzień dobry.-Odpowiadam. Odrywam się od Briana i idę do łazienki, podczas gdy mój chłopak wybierał ubrania. O dziwo Tammy jest już gotowa. Akurat kiedy podchodzę do łazienki wychodzi z niej Drew. Witamy się krótkim uściskiem i znikam w łazience.

*
Jedzenie w obozowej stołówce nie jest tak złe jak myślałam. Śniadanie jest smaczne i nawet są moje ulubione płatki Cookie Crips. Zjadam miseczkę i razem z resztą uczniów wychodzę przed stołówkę. Tam czekają na nas nauczyciele z parą przewodników.
- Witajcie. Jestem Elisabeth Windor. A to Marcus Simons. Jesteśmy przewodnikami i dziś nasza pierwsza wyprawa w góry. Spokojnie nie będziemy się jeszcze dziś wysoko wspinać. Dziś odbędziemy 2 godzinny spacer w górach, jednakże zabezpieczenia są konieczne. Dlatego weźmiecie plecaki od Marcusa, w którym będzie lina i tym podobne. Bierzemy plecaki i po kilku minutach zamieszania wyruszamy w góry. Po godzinie wędrówki po nierównym podłożu wszyscy są już wyczerpani. Jednak przewodnicy postanowili wycisnąć z nas siódme poty i prosili byśmy wytrzymali jeszcze trochę. Słyszałam to już chyba z pięć razy. I jeszcze coś mnie ugryzło przez co nie miłosiernie swędzi mnie ręka. Zaczęłam się drapać po niej i jakoś odruchowo moje palce musnęły moje liczne bransoletki. Patrze na nie i zauważam że brakuje mi jednej. Tej od Rafe. Zatrzymuje się i rozglądam po podłożu szukając mojej zguby.
-Raven?-Słyszę głos Drew.
- Idź. Zaraz do was dołączę.-Mówię przyglądając się ziemi. Cofam się parę metrów jednak jej nie znajduje. Może zsunęła mi się z ręki, kiedy sięgałam po butelkę z wodą? Zdejmuje plecak i stawiam go na ziemi. Patrzę przed siebie i widzę że moja grupa znika za zakrętem. Cholera. Kucam i wyciągam wszystko z plecaka. Jednak po bransoletce ani śladu. Pakuje wszystko do plecaka nie zwracając uwagi na przepaść obok mnie. Zakładam plecak na plecy i się podnoszę. Spoglądam w przepaść.
-Przepraszam.-Słyszę nim czuje dłonie na plecach które mnie mocno popychają.
Spadam prosto w przepaść.

_________________________________________________________________________________ Oto i jest kolejny rozdział. Mam nadzieję że się spodoba. Jak zwykle proszę o komentarze.

Liebster Blog Award


Krótko o LBA :

  • Nominacja Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera za "dobrze wykonaną robotę".
  • Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechniania. 
  • Po odebraniu nagrody, należy odpowiedzieć na jedenaście pytań otrzymanych od osoby, która cię nominowała.
  • Następnie ty nominujesz jedenaście osób, informujesz ich o tym, oraz zadajesz im jedenaście pytań.
Nie wolno nominować bloga, który cię nominował.

Pytania:
1.Twój znak zodiaku?
2.Czy wierzysz w życie po życiu?
3.Ulubiony rodzaj książek?
4.Najstraszniejszy koszmar który miałeś/ łaś?
5.Ulubiony film?
6.Czy w przyszłości planujesz studiować, jeśli tak to co?
7.Najlepsza piosenka tego lata?
8.Co mógłbyś/ mogłabyś zrobić dla najlepszego przyjaciela, gdyby coś mu się stało?
9.Gdybyś widział/ ła spadającą gwiazdę - jakie życzenie byś wypowiedział/ ła?
10. Masz hobby? Jakie?
11. Czym najczęściej się kierujesz sercem czy rozumem?
Odpowiedzi:
1. Bliźnięta
2.Po części.
3. Hmmmm... Moim ulubionym rodzajem książek są książki fantasy, ale lubię też od czasu do czasu poczytać dobre romansidło. :)
4. Sporo ich było.
5. Miasto kości, Intruz, Niech będzie teraz... 
6. Planuję. Niestety nie znam jeszcze dokładnego kierunku.
7. Lana Del Rey- Dark Paradise lub Lilly Wood & The Prick and Robin Schulz- Prayer in C 
8. Wszystko
9. Umm... Nie wiem może spotkać jakiegoś chłopaka który powali mnie swoją zaje**stością i wreszcie się zakocham. Heh.
10. Lubie od czasu do czasu coś na bazgrać na kawałku papieru, no i oczywiście pisanie mojego bloga/ów. Ich liczba zależy od tego czy moi czytelnicy będą chcieli czytać moje wypociny.
11. Najczęściej rozumem. W dzisiejszych czasach rzadko kiedy mogę pozwolić kierować sercu.
Lista Blogów które nominuje:
http://defense-victory.blogspot.com/
http://deathgiveslifebeauty.blogspot.com/

1. Czy planujesz stworzyć w najbliższym czasie nowe blogi?
2. Ulubiony serial.
3.Czy chciałabyś studiować?
4. Najzabawniejsze zdarzenie w Twoim życiu.
5. Co robiłaś w wakacje?
6. UIubione zajęcie.
7.Cieszysz się z powrotu do szkoły?
8.Ulubiona książka.(Lub seria)
9. Gdzie chciałabyś spędzić następne wakacje?
10. Co najbardziej lubisz w sobie ?
11. Czy masz najlepszą przyjaciółkę?
Ps. Przepraszam za zmiany w tym poście. 

piątek, 8 sierpnia 2014

9. + Niespodzianka :)

Patrzę na spokojną, pogrążoną w śnie twarz Briana. Po 40 min jazdy mój chłopak po prostu odpłynął, a jego głowa opadła na moje ramie. Biorąc pod uwagę odległość i korki przed nami jeszcze ok. 7 g jazdy, sama układam się wygodnie i zamykam oczy. Po kilku minutach moja głowa opada na blond czuprynę Briana. Jednak nie jest mi dane zaznanie choć chwili spokoju. Zaczynałam już zasypiać, kiedy rozdzwonił się czyjś telefon. Cholernie wesoła muzyka drażni me uszy i dochodzi jakby... z Briana?
-Brian... telefon.-Jęcze. Czuje jak głowa Briana porusza się delikatnie pod moją. Mówi coś przez sen. Coś jakby odbierz. Wzdycham otwierając oczy i pochylam się nad torbą Briana. Wyjmuje iPhona z bocznej kieszonki i odbieram połączenie.
-Halo?-Odpowiada mi cisza. Pewnie rozmówca strasznie się zdziwił że odebrał ktoś inny.
-Brian nie może teraz rozmawiać, ale na pewno...-Nagle szybkim ruchem telefon zostaje mi wyrwany z ręki.
-Dlaczego odebrałaś mój telefon?!-Pyta ostro wkurzony Brian.
Patrze na niego jak na głupka.
-Przecież mi kazałeś.-Mówię spokojnym opanowanym głosem, choć w moim wnętrzu narasta gniew.
-Nie kazałem!
-Owszem kazałeś. Powiedziałeś odbierz, a raczej burknąłeś.
-Powiedziałem że oddzwonię!
-Cisza tam!- Ucisza Briana, Aberton.
-Następnym razem określ się.-Poddaje się. Zła wstaje i mimo protestów i przeprosin Briana przenoszę się prawie na sam koniec autobusu, na jedne z ostatnich wolnych miejsc. Dziwnym przypadkiem zajmuje miejsce za nowym uczniem Simonem Reyes, który tak bardzo drażni Briana. Może Brian i Simon się znają? Muszę go o to zapytać przy najbliższej okazji. Patrzę przed siebie, prosto na płaski ekran telewizora zamontowanego w szkolnym autobusie. Oczywiście na ekranie leci horror. Na nic innego chłopaki z naszej klasy by się nie zgodzili. Po kilkunastu minutach oglądania horroru o nazwie ,,Smakosz'' zaczęłam się trochę bać i postanowiłam zrobić coś innego byleby nie oglądać tego filmu, który praktycznie idealnie opisuje naszą wyprawę. Oczywiście poza strasznym Smakoszem i uczniami zjedzonymi przez niego. Kładę się wygodnie na podwójnym siedzeniu i sięgam po torbę w poszukiwaniu mojego iPhone'a. Grzebie w torbie jednak po moim iPhone, ani śladu. Jednak mój wzrok pada na czarny notatnik, który spakowałam dziś rano pod wpływem impulsu. Ahh, jestem taka głupia. Dlaczego go ze sobą zabrałam? Dlaczego nie zostawiłam go na dnie szafki tam, gdzie jego miejsce? Dlatego że Raven to pie***ona masochistka, nie potrafi cieszyć się życiem i jest głupia! Dziesięć punktów dla Gryffindoru! Oczywiście potwierdzam moją teorie i wyjmuję pamiętnik oprawiony w skórzaną okładkę tak czarną jak było moje życie w okresie gdy go pisałam. Otwieram skórzaną okładkę i widzę zapis w prawym rogu pierwszej strony.


                                                                                   Własność Raven Colins.

Bez namysłu przewracam stronę na pierwszy wpis.

                                                                                                            30 Maj  2012 r.

Minęły 3 dni od śmierci Rafe i Byrona. Mojego bliźniaka i chłopaka. Dwóch osób najbliższych memu sercu. Jutro jest pogrzeb. Nie wiem czy dam radę stać tam i patrzeć jak piasek zakrywa powoli ich trumny. Jednak wiem że muszę bo nasza rozłąka nie będzie trwała długo. Jutro do nich dołącze. Pisząc to trzymam w wolnej dłoni moją przepustkę ku końcowi. Tabletki nasenne i żyletki. To one są moim zbawieniem i jednocześnie zagładą. Są moim dziś i jutro. Są moją alfą i omegą. Początkiem i końcem. Listy czekają już gotowe. Wiem że to za mało, że moi rodzice zasługują na coś więcej niż kawałek papieru pokryty ciemno-niebieskim tuszem, którym spisałam rozważnie słowa, które wypływały wprost z mojego serca. Pewnie rodzice albo ktoś inny znajdzie ten pamiętnik, kiedy będzie po wszystkim i zrozumieją. Kiedy będzie już za późno, by móc zapobiec przerwaniu przeze mnie tego okrutnego i jakże smutnego żywota.

PS. Mamo, Tato
      Przepraszam.

Czytając ten wpis z trudem powstrzymuje się od płaczu. Jednak kieruje mój wzrok na kolejny wpis.


                                                                                                 31 Maja 2012 r.

Jest 01:21. Nie mogę spać. Przed oczami wciąż i wciąż widzę uśmiechniętego Rafe i Byrona. Przypominam sobie wszystkie wspaniałe, radosne, ale też smutne chwile. Nie mogę sobie wybaczyć że ostatnie słowa, które wypowiedziałam do Byrona nie były prawdziwe. Żałuje że zamiast słów ,,Nienawidzę Cię'' nie użyłam ,, Kocham Cię''. Jednak najbardziej żałuje że kazałam wyjść i nigdy więcej nie wracać. Może ich śmierć to moja wina? Może z mojej winy na dwóch nagrobkach pojawią się dziś ich nazwiska. Oczyma wyobraźni widzę teraz te nagrobki i widzę też wykute litery w twardym marmurze informujące że tu spoczywają: Rafael Lucian Colins oraz na nagrobku obok Byron Jacob King.

Cholera! Wycieram szybko oczy chusteczką. Nie chce by ktoś zauważył łez w moich oczach. Nie powinnam czytać kolejnych wpisów, ponieważ wiedziałam co w nim przeczytam. Jednak jak już wspomniałam, jestem masochistką.


                                                                                                    5 Czerwca 2012 r.

Okazało się że nawet śmierć mi nie wychodzi. Minęły cztery dni od mojej próby samobójczej. Tak, tak wszystko sie zgadza. Cztery dni. Nie mogłam tego zrobić po pogrzebie. Musiałam uregulować niektóre sprawy, pożegnać się z Tammy i Drew oraz moim małym braciszkiem Alexem. Gdybym
 to zrobiła tak jak planowałam, pewnie by mi się udało i nie musiałabym żyć z konsekwencjami tego co zrobiłam. Połykając tabletki i przecinając żyły na moich nadgarstkach, patrzyłam jak wypływa ze mnie życiodajny płyn. I przez chwilę byłam znowu szczęśliwa. Ale nie wiedziałam że próbując zabić siebie.... Zabiłam ostatnią żywą cząstkę Byrona.

Zamykam z trzaskiem pamiętnik i wrzucam go do torby. Postanawiam że do końca wycieczki nie otworze pamiętnika, ani nawet o nim nie pomyśle. A po powrocie go zniszczę albo znowu schowam na dno szafki i o nim zapomnę. Horror się skończył i zgodnie z naszymi zasadami dziewczyny wybierają teraz film. Tammy razem z kilkoma dziewczynami wykłócała się przy wyborze filmu lecz po długiej dyskusji ustąpiła im. Tak więc dziewczyny wybrały ,, Niech będzie teraz''. Jeden z moich ulubionych filmów. Film zdążył się zacząć, kiedy podszedł Brian. Złapał mnie za stopy leżące na siedzeniu i usiadł kładąc je na swoich kolanach.
-Nie powinienem na Ciebie krzyczeć.-Mówi bawiąc się sznurówką moich turkusowych trampek.
-Nie powinieneś.- Przyznaje.
-Przepraszam.-Patrzy na mnie.- Naprawdę.- Chwile milczy.-Wrócisz ze mną?
Wiem doskonale o co mnie prosi, lecz odczekuje chwilę i dopiero kiwam głową. Brian bierze moją torbę i łapie mnie za ręke. Wracamy na miejsca i posyłając uśmiech Tammy pozwalam Brianowi mnie objąć. Film był dramatem ku przerażeniu Briana. Jednak mój chłopak dzielnie znosił rzekę łez wypływającą z moich oczu i moczącą jego białą koszulkę. Mało tego Brian był gotów wycierać mi nos, gdybym mu tylko pozwoliła. Już to sobie wyobrażam Brian trzymający mi chusteczkę przy nosie podczas gdy ja smarcze głośno trąbiąc przy tym jak słoń. Normalnie boki zrywać. Po filmie zatrzymaliśmy się na stacji na ,,siusiu'' jak to ujeła Aberton. Zabrałam więc Tammy na ,,siusiu'', a potem udaliśmy się do sklepu. Kupiłam 3 paczki gum do żucia, 2 opakowania czekolady, dużą dwu litrową Pepsi oraz paczkę żelków. Wróciłam obładowana do autobusu i tam z uśmiechem spostrzegłam że Brian zrobił podobne zakupy. Kilka minut później autobus ruszył, a Aberton włączyła film.
_________________________________________________________________________________
Wiem że ten rozdział jest trochę dupny, ale niestety musiał taki być, ponieważ jest małym wprowadzeniem do wydarzeń jakie będą miały miejsce. Wpadłam na pomysł, aby założyć konto na tumblr i była by opcja byście mogli zadawać pytania bohaterom. Co wy na to?
Chciałam też polecić wam bloga fantasy mojej przyjaciółki: http://prisonersofthemoon.blogspot.com/ .
Proszę was o komentarze. Jeśli komentarzy będzie sześć lub więcej w ciągu dwóch tygodni dodam kolejny rozdział. Do następnego. :)
PS. Oto moja niespodzianka. Zwiastun bloga. :)