piątek, 14 marca 2014

4.

Weekend się już skończył i wbrew pozorom ciesze się z tego. W szkole spotkam Briana. No i Tammy i Drew.Zjadam szybko śniadanie i po pożegnaniu z Alex'em , biegnę do samochodu w którym czeka Roman.
-Cześć!-Witam się z Romanem i po chwili mężczyzna rusza zdziwiony moim entuzjazmem.
-Coś się stało Raven?-pyta po chwili nie pewnie.
-Nie nic.-Po chwili milczenia dodaje z uśmiechem.-Ale możliwe że coś się stanie.-Zaczynam chichotać. 5 minut później stoje przed szkołą i patrze za odjeżdżającym Romanem. Postanawiam zmierzyć się z tym wszystkim.Biore głęboki wdech i wchodze do budynku. Od pierwszej chwili, kiedy przekroczyłam próg, czuje na sobie spojrzenia uczniów. Nagle jak pod wpływem zaklęcia wszyscy w holu milkną. Po kilkunastu krokach zaczyna mnie to denerwować, szczególnie że nie wiem dlaczego oni do cholery tak się patrzą? Skręcam w kierunku sali gimastycznej i zatrzymuje się. Przed salą stoi Brian, któremu w rozmowie z kumplami przeszkadza wianuszek fanek, które stara się ignorować. Nie spodziewanie unosi głowę i nasze spojrzenia się spotykają. Uśmiecha się i macha do mnie. Tym razem uczniowie nie milkną tylko zaczynają szeptać. Cholera! Chrzanić to! Uśmiecham się i odmachuje, wchodząc jednocześnie do sali. Siadam na trybunach i wyjmuje z torby Miasto Kości i otwieram na zaznaczonej stronie.Bez odrywania się od książki wiem że W-F się zaczął. Słyszę trenerów poganiających dziewczyny, aby wychodziły z szatni. Jednak nie słyszę że ktoś zakrada się i siada za mną.
-Chłopiec już nigdy więcej nie płakał i nigdy nie zapomniał tego, czego się nauczył: że kochać to niszczyć i że być kochanym to znaczy zostać zniszczonym.-Podskakuje ze strachu.
-To nie prawda.-Mówi Brian zaglądając mi przez ramie.Uśmiecha się i jego zielone oczy zaczynają błyszczeć.-Przepraszam jeśli Cię wystraszyłem.
-Oczywiście że mnie wystraszyłeś. A jakbym dostała zawału ?-Mówię oburzona.
-Oczywiście to był by powód bym Ci zrobił metodę usta-usta.-Szczerzy się.
-Och przestań.- Zamykam książkę i wstaje. Łapie mnie za nadgarstek.
-Wybacz. Powinienem odchrząknąć czy coś takiego.-Siadam ponownie tym razem obok Briana. Przysuwa się odrobinę. Cała jego pewność siebie ulatuje razem z wydychanym przez niego dwutlenkiem węgla. Niepewnie dotyka dłonią mojego policzka.
-Czy mogę Cię pocałować?-Ojej uwielbiam kiedy robi się nagle taki niepewny.
-Chyba tak.-Gdy to wypowiadam jego usta spotykają moje. Rozchylam usta w cichym jęknięciu, a jego język to wykorzystuje i splata z moim.
-Ej!! Nie migdalić się tam do cholery! - Odsuwamy się szybko od siebie pod uważnym spojrzeniem trenera. Czuje że moje policzki robią się ciepłe i czerwone.
-Brian! Idziesz?!-Desmond woła go stojąc w drzwiach sali.
-Już!-Wstaje i nachyla się.Cmoka mnie szybko w usta i pyta :- Spotkasz się ze mną po lekcjach? Przed szkołą? -Kiwam głową na znak zgody.Całuje mnie jeszcze raz i zbiega machając mi w drzwiach. Czy zdarzyło się coś co zmieniło nasze relacje w ciągu tych 5 dni? Oczywiście nie licząc naszych licznych pocałunków.
-Dziewczęta do szatni!-Biorę torbę i biegnę przez hol na spotkanie z Tammy. Jeszcze tylko mały poślizg i wpadam na przyjaciółkę.
-Wow! Dziewczyno! Wiesz że cała szkoła o tobie mówi?
-Taa i gapią się chodź nie wiem czemu.
-Cała szkoła gada o tobie i Brianie. O tym że jesteście razem.
-Co?!
-No wiesz wszyscy widzieli jak się całowaliście.

Wzdycham. Idziemy z Tammy przez hol. Tammy opowiada mi dzisiejsze plotki ze szkoły pomijając oczywiście najgorętszy temat. Z opresji ratuje mnie Drew, który całuje namiętnie swoją dziewczynę. Nie czekam na nich tylko idę spokojnie przez hol. Po chwili dołączają do mnie Drew i Tammy.
-Sorry za tamto. Drew ...-mówi Tammy kiedy jej chłopak wtrąca - Strasznie się za tobą stęskniłem a ty co ? Zero uczuć.-Przewracam oczami nawet nie słuchając ich sprzeczek, tylko idę dalej. Docieram do klasy razem z wciąż sprzeczającą się parą i zajmuje swoje miejsce. Kilka minut później zaczyna się lekcja, która zbliża mnie do spotkania z Brianem. Aberton daje nam kartki z informacjami o wycieczce. Informuje nas o tym że do wyjazdu są potrzebne podpisy rodziców i tak dalej. Nawet nie wiem kiedy mijają 3 ostatnie lekcje i pędzę na spotkanie z Brianem. Chłopak już czeka oparty o swój stuningowany samochód. Podchodzę do niego nie pewnie. Bez słowa łapie mnie za ręke i prowadzi w cień drzew otaczających z jednej strony szkołę. Siadamy na ławce wciąż trzymając się za ręce.

-Masz chłopaka?-pyta nagle.
-Nie.-odpowiadam.
-Czemu?
Po chwili zastanowienia mówię:
-Bo nie jestem gotowa. Masz dziewczynę?
-Nie.
-Czemu?
-Bo nie jesteś gotowa.
_______________________________________________________________________________
No i jest specjalnie dla was ruszyłam tyłek i dokończyłam go. Mam pytanie. Wolały byście 1 duży rozdział w miesiącu czy 2 takie jak teraz?

wtorek, 4 marca 2014

3.




To już dziś ! Jestem taka podekscytowana! Wczoraj po moim powrocie odczytałam wiadomość na Facebooku od Briana że przyjedzie po mnie o 19. To już za 30 min! Zakładam czarną sukienkę, którą kupiłam wczoraj i prostuje włosy. Kiedy maluje rzęsy dostaje wiadomość od ochrony że Brian czeka przed bramą. Poprawiam jeszcze włosy, biorę torebkę i biegnę do Briana.

-Mam nadzieję że nie czekałeś długo.-Mówię wsiadając do samochodu Briana.

-Nie.-odpowiada i z uśmiechem odpala samochód. Bardzo szybko dojeżdżamy na miejsce i kiedy wreszcie Brianowi udaje się zaparkować widzimy tłumy ludzi wybierających się na koncert.

-O matko! Jak my się tam dostaniemy?-wzdycham.

-Bez obaw mała.-Uśmiecha się szeroko. - Chodź.-Wyciąga w moim kierunku rękę. Łapie ją i idę za Brianem przez tłum.

-Jason!-Woła do kogoś.Po chwili oriętuje się że wita się z ochroniarzem.Brian podaje Jasonowi bilety i po chwili jesteśmy już w budynku.

-Jason jest moim kumplem z dzieciństwa.-wyjaśnia. Kiwam głową i idziemy dalej. Moim oczom ukazuje się scena.Ogromna. Brian prowadzi nas do sektora i ku mojemu zdumieniu lądujemy pod sceną.Powoli sala zaczyna się zapełniać. Wreście światła w sali gasną i zaczyna się koncert. Kiedy zespół wychodzi na scenę tłum zaczyna się pchać, a ja zostaje wciśnięta w barierkę. Brian staje za mną i opiera dłonie o barierkę dając mi trochę wytchnienia przed szalejącym tłumem.Nie wiem kiedy BMTH zaczyna. Jestem skupiona na ciepłym oddechu Briana na moim policzku. Po jakimś czasie Brian odchyla się nieznacznie do tyłu i jestem w stanie skupić się na koncercie.Akurat Oliver śpiewa pierwsze słowa ,,Don't go''.
I was raised in the valley
There was shadows of the death
Got out alive but with scars I can't forget

This kid back at school
Subdued and shy
An orphan and a brother and unseen by most eyes.

I don't know what it was that made a piece of him die
took a boy to the forest, slaughtered him with a scythe.

Stamped on his face, an impression in the dirt.
Do you think the silence makes a good man convert?


Zrobiło mi się strasznie gorąco. I to nie tylko przez obejmującego mnie Briana. Dopiero teraz zauważam że stoję przytulona do kaloryfera Briana. Nie chcę żeby mnie puszczał. Gdyby to ode mnie zależało mogłabym zostać tak na zawsze.Tłum ludzi za nami , pcha się przez co zostaje wciśnięta w chłopaka. Lubie jego klate. Wręcz ją uwielbiam. Przekręcam się i staje twarzą w twarz z Brianem. Czuje jego ciepły oddech na policzku. Mimo iż wiem co się stanie nie opieram się. Nasze oddechy się łączą. Muska delikatnie moje usta by następnie wpić się w nie gwałtownie.

-Ja...

-Nic nie mów.-Całuje go.

______________________________________________________________________________
Bardzo krótki wiem. Kurcze nie chce mi się pisać skoro nie wiem czy ktoś to czyta. Więc proszę,
PROSZĘ o komentarze !!!!