poniedziałek, 28 grudnia 2015

24.

-Boże. Tak bardzo za Tobą tęskniłem.- Wyznaje Rafe, ściskając mnie mocno.
-Ja też.- Mówię cicho, a łzy wypływające nieustannie z moich oczu moczą koszulkę brata. Jestem szczęśliwa. Prawię mogę poczuć jak każdy część mojego serca wraca na swoje miejsce. Mimo to wciąż jest złamane i podatne na zranienia jak pierwsze serce Rafe.
-Dziękuje.- Mówi słabym głosem Rafe do kogoś za mną. Nie muszę się odwracać by wiedzieć, do kogo mówi, lecz mimo wszystko robię to. I widzę go. Briana. Najlepszego, najcudowniejszego chłopaka jakiego było lub będzie dane mi mieć. Opieram bok głowy o pierś wciąż obejmującego mnie Rafe i posyłam Brianowi uśmiech, który mam nadzieje wyraża to co teraz czuję, co chce mu powiedzieć.
A on? Cholernie szalona i niepowtarzalna miłość mojego życia? Uśmiecha się do mnie zawadiacko - Nie ma za co, księżniczko.- Mówi, a łzy wzruszenia lśnią w jego oczach. Wychodzi zostawiając nas samych, abyśmy mogli nacieszyć się swoją obecnością.
*
Siedzę na schodkach przed domem Briana i patrzę jak dwaj najważniejsi mężczyźni mojego życia, grzebią pod maską sportowego samochodu Briana, energicznie o czymś dyskutując. Nie wiem, jak mogłam nie chcieć go z powrotem w swoim życiu. Mojego bliźniaka, mojej drugiej połówki. Byłam zraniona. Miałam żal do Rafe za to, że mnie zostawił, że wykluczył mnie ze swojego życia, miałam mu za złe, że chciał mnie chronić. Teraz wiem, że nie mogę. Jak mogłabym się na niego gniewać za to, że mnie opuścił, skoro zrobiłabym dokładnie to samo by go chronić?
-Raven.- Zaczyna Rafe chowając komórkę do kieszeni spodni.- Muszę już jechać. Mam parę spraw do załatwienia, ale obiecuje, że jutro przyjadę tu z samego rana i spędzimy razem cały dzień.- Wstaje bez słowa i przytulam go mocno.
-Kocham Cię, Rafe.- Mówię cicho.
-Ja Ciebie bardziej.- Rafe składa pocałunek w moich włosach i spokojnym krokiem zmierza w kierunku samochodu. Komórka stojącego przy mnie Briana, wydaje kilka krótkich dźwięków, sygnalizujących przyjście wiadomości. Brian ignoruje go, krótkie westchnienie wydostaje się z jego ust, kiedy łapię mnie za rękę. Spoglądam w dół na nasze splecione dłonie, niby zwyczajne złączenie rąk, a dla mnie niesamowita radość mieć kogoś przy sobie komu mogę zaufać. Wolną ręką macham krótko Rafe i patrzę jak jego samochód znika w oddali. Stoimy tak chwilę, aż powoli odwracam się w stronę Briana i spoglądam na jego przystojną, pełną ostrych krawędzi twarz. Jest poważny. Spojrzenie jego nieziemsko zielonych oczu zdaję się przeszywać mnie na wskroś. Czuję jak pod ich wpływem moje serce przyśpiesza. Pokonuje ostatni dzielący nas krok, nasze piersi stykają się, a my wciąż nie odrywamy od siebie wzroku. Czas zwalnia. Widzę ruch szczęki Briana, kiedy zaciska ją na ułamek sekundy, błysk czegoś nieuchwytnego w oczach mojego chłopaka. Pochyla się powoli, jakby dając mi czas na odwrót, a ja wiem, że ten dzień nie zakończy się na zwykłych pieszczotach i co więcej już mnie to nie przeraża. Jestem gotowa na tą bliskość. Nasze usta spotykają się w połowie drogi, ręka Briana obejmuje mój policzek, kiedy całujemy się powoli, długo i namiętnie. Prawię mogę poczuć bijący od niego żar. Przychyla się i podnosi mnie łapiąc za uda. Teraz jesteśmy równi. Obejmuję go ramionami za szyję, zamykam oczy i całuję go. Kiedy się od siebie odrywamy, zauważam, że jesteśmy w jego sypialni, oboje oddychamy ciężko. Patrzę prosto w jego oczy i widzę pożądanie i głęboką miłość. Odważnie łapię za rąbek jego koszulki i z małą pomocą Briana, zdejmuję ją. Przez chwilę podziwiam jego silnie umięśnione ciało i zauważam na piersi, tatuaż, którego wcześniej nie było. Musiał zrobić go niedawno, lecz nie mam szansy przyjrzeć mu się dokładnie, ponieważ Brian przyciąga mnie do siebie i całuję zachłannie. Opieram dłonie na jego biodrach i niedługo potem moja koszulka ląduje gdzieś na podłodze. Widzę wzrok Briana pożerający moje ciało i czuję się odrobinę bardziej pewna siebie. Nie mija dużo czasu, kiedy wszystkie nasze ubrania lądują na podłodze, a my na ogromnym łożu spleceni w miłosnym uścisku.

Brian
Jest wczesny ranek, kiedy się budzę. Wpadające przez okno promienie słoneczne, przyjemnie ogrzewają ciało. Spoglądam w dół na leżąca na mojej piersi Raven, na jej włosy rozsypane na jej plecach, na jej drobną dłoń spoczywającą na moim brzuchu. Uśmiecham się na samo wspomnienie ostatniej nocy. Była, jest idealna. Raven, jakby świadoma moich myśli, uśmiecha się delikatnie przez sen, a ja wiem, że gdyby nie była w posiadaniu mojego serca, to właśnie w tej chwili by je zdobyła. Ostrożnie wysuwam się spod niej i całuje w czoło.
*
Stawiam tace na szafce nocnej, nachylam się nad Raven i obsypuje jej twarz pocałunkami. Potrafię wskazać dokładny moment w którym się obudziła, moje usta muskają jej policzek, blisko ust, a ona wpija się w nie zachłannie. Całujemy się przez chwilę, pozwalam się uwolnić skrytemu w nas pożądaniu, a następnie łaskoczę ją. Raven odrywa się ode mnie, rzucając się po łóżku i chichocząc. Zamiera nagle, uśmiech schodzi z jej ust.
-Hej.- Mówię łagodnie.
-Hej.- Odpowiada nieśmiało, oczy jej błyszczą. Pochylam się i składam na jej ustach szybki pocałunek.
-Mam coś dla Ciebie.- Przesuwam się odrobinę i pozwalam jej zobaczyć tacę ze śniadaniem.- Śniadanie dla wyjątkowej dziewczyny.- Na jej twarz wpełza rumieniec, jej oczy patrzą wszędzie tylko nie na mnie. Nagle wydaję się być świadoma swojej nagości i naciąga kołdrę na piersi.
-Hej... Nie chcę, żebyś myślała, że to wszystko co teraz mówię czy robię jest przez to że wczoraj się kochaliśmy.- Jej rumieniec się powiększa.- Po części tak, ale to dlatego, że chcę żebyś czuła się wyjątkowa. Kocham Cię, Raven i chce, żebyś o tym wiedziała. I będę Ci to okazywać na wszystkie możliwe sposoby, dopóki będziesz mi na to pozwalała.- Patrzy mi prosto w oczy i nagle obejmuję mnie za szyję. Przytulam ją i wciągam z całym przykryciem na kolana. Nie wiem ile czasu tak siedzimy, ale mógłbym trwać tak całą wieczność byle by mieć ją przy sobie.


____________________________________________________________________
Witam z powrotem! Od razu uprzedzam, że nie wracam na stałe. Niestety z powodu natłoku nauki nie mam za bardzo czasu pisać bloga, jednak postaram się wam coś od czasu do czasu wrzucić. Wybaczcie, że rozdział taki krótki, ale lepiej coś niż nic, prawda?