Przez cały tydzień codziennie spotykałam się z Brianem, po szkole co uraziło Tammy, ale Drew to rozumie i starał się przekonać Tammy. Na szczęście udało mu się i jutro całą czwórką idziemy na imprezę do Michaela z którym kumpluje się Drew.
Siedzę teraz na masce samochodu Briana i czekam aż chłopak zaszczyci mnie swoją obecnością. Po minucie wreszcie widzę jak wychodzi i zmierza w moim kierunku.
-Co tak długo, Brian?- pytam patrząc w jego zielone oczy. Wyciąga zza pleców pakunek. Ojej.
-Przyniosłeś mi lunch?-Jestem mile zaskoczona. Właśnie trwa długa przerwa i mój brzuch od kilkunastu minut domaga się jedzenia.
-Tak. Pomyślałem że będziesz głodna ...-Całuje go.
-Dziękuje.-Siada obok mnie i obejmuje mnie ramieniem. Podaje mi pudełko z którego unosi się smakowity zapach. Otwieram pudełko i wkładam do ust złotą frytkę.
-Co dzisiaj robimy?-pyta jedząc ze mną.
-Nie wiem. Co chcesz.-Zjadam kolejną frytkę. Zastanawia się chwile.
-Możemy pójść do mnie i pooglądać filmy.
-Mi pasuje.-Uśmiecham się szeroko, kiedy całuje mnie w usta.-Brian...
Ochrzaniam go cicho.
-Miałaś ketchup na ustach.-Broni się. Przewracam oczami. - Zbieraj się, mała bo spóźnisz się na lekcje.
Pokazałam mu język i zeskoczyłam. Całuje go w policzek i biegnę do szkoły machając mu jeszcze w wejściu. Odmachuje mi i wsiada do samochodu. Brian skończył dziś godzinę wcześniej i uparł się żeby mnie odwieźć. Biegnę więc na matematykę.Wpadam do klasy razem z dzwonkiem. Uciekam przed karcącym spojrzeniem nauczyciela i siadam w swojej ławce.
-Znowu z nim byłaś?!-szepcze Tammy.-Daj jej spokój Tammy.-Burczy Drew.-Słyszę głuche uderzenie.Oj. Biedny Drew.
-Tammy.-Słyszę cichę ostrzeżenie.-Jak możesz? Jesteś moim chłopakiem, powinieneś być po mojej stronie.
-O czym gadacie Tamsyn? Może chcesz się tym podzielić z resztą klasy?-Tammy spieka buraka.
- Nie proszę pana.
-Więc proszę uważać, a romanse zostawić na przerwę.-Zaczynam chichotać cicho , lecz milknę pod wpływem spojrzenia nauczyciela matematyki. Lekcja mija szybko i nim się obejrzę dzwoni już dzwonek. Pakuje książki do torby i widzę jeszcze jak rozzłoszczona Tammy wychodzi z klasy nawet na mnie nie czekając.
-Nie przejmuj się nią. Z czasem jej przejdzie.-Drew całuje mnie w policzek.- Lepiej będzie jeśli za nią pójdziesz.-Kiwa głową i wychodzi z klasy za swoją dziewczyną. Idę w ich ślady kiedy za drzwiami wpadam na Alice. Szkolną ,,gwiazdę'' z równoległej klasy.
-Zostaw Briana w spokoju. On jest mój.
- Pozwólmy mu wybrać.- Trzymam pasek torby zawieszonej na ramieniu.
-Wybierze mnie. Ja wiem jak dogodzić takim jak on.- Mówi z pewnym siebie uśmieszkiem.
-Brian nie jest jak każdy z twoich poprzednich chłopaków, którym dawałaś dup.. . -Urywam , odwracam i idę do wyjścia.
-Sz**ta!-Krzyczy za mną tupiąc śmiesznie nogami.- S**ka! -Wydziera się.
Odwracam się w twarzą w jej stronę.
-Sz**ta to zachowanie.
S**a to kwestia wyglądu. Radziłabym Ci poszukać u siebie tych jakże wspaniałych cech.- Macham jej ręką z uśmiechem i mijając zebrany tłum wychodzę ze szkoły prosto w ramiona Briana.
*
-No chodź , Brian.-Mówię ciągnąc go za rękę , aby wstał i poszedł się ze mną przejść.-Proszę.
Chłopak kręci głową z niedowierzaniem.
-Nie wierze że się na to zgadzam.-Mówi zakładając swoje trampki.- A jak ktoś nas napadnie? To co wtedy?
-Obronisz mnie.-Odpowiadam z uśmiechem.- Straszysz mnie tylko dlatego że nie chcesz ze mną iść.- Brian przewraca oczami z uśmiechem. Bierze swoją skórzaną kurtkę i otwiera mi drzwi.- Chodźmy.-Zamyka drzwi swojego mieszkania i wchodzimy do windy. Zjeżdżamy w miarę szybko jak na jazdę z 30 piętra. Winda się zatrzymuje i wychodzimy.Otwiera drzwi i wychodzimy wprost na chłodne, nocne powietrze.
-Nie będzie Ci zimno?-pyta.
-Nie.
Prawie natychmiast pyta:
-Chcesz moją kurtkę?
-Nie.-Odpowiadam przewracając oczami.
-Jak Ci proponuje moją kurtkę to masz wziąć. Co ty filmów nie oglądasz?-Chichoczę, kiedy okrywa moje ramiona swoją kurtką. Cmoka mnie w usta , łapiąc jednocześnie za rękę i idziemy. Idziemy przez jakiś czas w ciszy po prostu trzymając się za ręce, tak jakbyśmy mogli razem pokonać wszelkie przeciwności losu.
-Chyba jestem gotowa.- Brian wie o czym mówię. Obejmuje mnie ramieniem i całuje mnie w policzek.
-Sprawiłaś że jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.-Mówi. Przyciąga mnie bliżej siebie tak że jego zapach otacza mnie ze wszystkich stron. Brian odprowadza mnie pod bramę i całuje długo i namiętnie.
-Wytrzymasz ze mną ?-pytam nagle.
-Nie wytrzymam bez Ciebie...Leć już do domu.-Całuje mnie jeszcze raz i odchodzi , kiedy przechodzę przez bramę.
* Brian*
30 min później
Idę przez jasny hol prosto do salonu z którego wręcz biło męskością. Siadam na fotelu na przeciwko dobrze znanej mi osoby.
-Miałeś ją chronić, a nie robić z niej swoją dziewczynę.-Mówi.
-Doskonale wiem jakie było moje zadanie, ale nic nie poradzę że na to że czujemy coś do siebie.
-Ona ma już chłopaka.
-Taa.-Parskam.-Ma też równie żywego brata bliźniaka.-Szydzę.
Mój towarzysz milknie na chwile.
-Masz jej nie skrzywdzić, Brian. Bo inaczej nie tylko mnie będziesz miał na karku.
-Grozisz mi?-Pytam.
-Ostrzegam Cię, Brianie. Ostrzegam.
*Raven*
Jestem taka zła na Byrona. Jak mógł mi to zrobić. Siedzę teraz wpatrując się uparcie w ciemny ekran mojego iPhone. 0 wiadomości. Byron jest tak samo uparty jak ja i wygląda na to że tym razem to ja będę musiała przeprosić. Mimo że to nie była moja wina.
Słyszę ciche pukanie.
-Proszę.-Rzucam komórkę na łóżko. Drzwi się otwierają do pokoju wchodzi tata. Jego zazwyczaj pogodna twarz jest blada, a w oczach błyszczą łzy.
-Co się stało tato? - Czuje lęk narastający we mnie. Czuje jak ściska moje płuca sprawiając wrażenie że płoną.
-Tak mi przykro, Raven.
-Co się stało tato?!-Jestem przerażona.- Powiedz mi!
Podchodzi do mnie. Siada na łóżku i łapie mnie za rękę.
-Byron i Rafe mieli wypadek.-Przerywa na chwile żeby wziąć głęboki wdech.- Oni nie żyją, Raven. Nie żyją.
Świat wokół mnie zamiera. Docierają do mnie tylko te 2 słowa : Nie żyją. Nie żyją. Nie żyją.
-Nieeee!!!-Wydaje z siebie pełen bólu wrzask.-Powiedz że to nieprawda, tato. No, powiedz!-Po moich policzkach spływają łzy.
Siadam gwałtownie na łóżku, ciężko oddychając.
__________________________________________________________________________________
No więc jest kolejny. Zdaje mi się że dłuższy .Specjalnie dla was sekrety Briana i trochę z przeszłości Raven. Jak zwykle proszę o komentarze. Do następnego! :)
*O*
OdpowiedzUsuńCiemna Strona Briana nadchodzi ;p Bardzo fajny zwrot akcji, ciągnij go! wow, ale ona się wkurzy kiedy się dowie. I ta Alice, niech im namiesza jeszcze bardziej :D Życzę weny ;**
OdpowiedzUsuńhttp://ludzieumyslu.blogspot.com/
Dzięki. Na pewno Raven nie będzie zadowolona szczególnie gdy dowie się kto jest tą tajemniczą osobą.
UsuńŁooo , dobre :) czekam na następny
OdpowiedzUsuńFajnie, fajnie :)
OdpowiedzUsuńpannanikt001.blogspot.com