Weekend się już skończył i wbrew pozorom ciesze się z tego. W szkole spotkam Briana. No i Tammy i Drew.Zjadam szybko śniadanie i po pożegnaniu z Alex'em , biegnę do samochodu w którym czeka Roman.
-Cześć!-Witam się z Romanem i po chwili mężczyzna rusza zdziwiony moim entuzjazmem.
-Coś się stało Raven?-pyta po chwili nie pewnie.
-Nie nic.-Po chwili milczenia dodaje z uśmiechem.-Ale możliwe że coś się stanie.-Zaczynam chichotać. 5 minut później stoje przed szkołą i patrze za odjeżdżającym Romanem. Postanawiam zmierzyć się z tym wszystkim.Biore głęboki wdech i wchodze do budynku. Od pierwszej chwili, kiedy przekroczyłam próg, czuje na sobie spojrzenia uczniów. Nagle jak pod wpływem zaklęcia wszyscy w holu milkną. Po kilkunastu krokach zaczyna mnie to denerwować, szczególnie że nie wiem dlaczego oni do cholery tak się patrzą? Skręcam w kierunku sali gimastycznej i zatrzymuje się. Przed salą stoi Brian, któremu w rozmowie z kumplami przeszkadza wianuszek fanek, które stara się ignorować. Nie spodziewanie unosi głowę i nasze spojrzenia się spotykają. Uśmiecha się i macha do mnie. Tym razem uczniowie nie milkną tylko zaczynają szeptać. Cholera! Chrzanić to! Uśmiecham się i odmachuje, wchodząc jednocześnie do sali. Siadam na trybunach i wyjmuje z torby Miasto Kości i otwieram na zaznaczonej stronie.Bez odrywania się od książki wiem że W-F się zaczął. Słyszę trenerów poganiających dziewczyny, aby wychodziły z szatni. Jednak nie słyszę że ktoś zakrada się i siada za mną.-Chłopiec już nigdy więcej nie płakał i nigdy nie zapomniał tego, czego się nauczył: że kochać to niszczyć i że być kochanym to znaczy zostać zniszczonym.-Podskakuje ze strachu.
-To nie prawda.-Mówi Brian zaglądając mi przez ramie.Uśmiecha się i jego zielone oczy zaczynają błyszczeć.-Przepraszam jeśli Cię wystraszyłem.
-Oczywiście że mnie wystraszyłeś. A jakbym dostała zawału ?-Mówię oburzona.
-Oczywiście to był by powód bym Ci zrobił metodę usta-usta.-Szczerzy się.
-Och przestań.- Zamykam książkę i wstaje. Łapie mnie za nadgarstek.
-Wybacz. Powinienem odchrząknąć czy coś takiego.-Siadam ponownie tym razem obok Briana. Przysuwa się odrobinę. Cała jego pewność siebie ulatuje razem z wydychanym przez niego dwutlenkiem węgla. Niepewnie dotyka dłonią mojego policzka.
-Czy mogę Cię pocałować?-Ojej uwielbiam kiedy robi się nagle taki niepewny.
-Chyba tak.-Gdy to wypowiadam jego usta spotykają moje. Rozchylam usta w cichym jęknięciu, a jego język to wykorzystuje i splata z moim.
-Ej!! Nie migdalić się tam do cholery! - Odsuwamy się szybko od siebie pod uważnym spojrzeniem trenera. Czuje że moje policzki robią się ciepłe i czerwone.
-Brian! Idziesz?!-Desmond woła go stojąc w drzwiach sali.
-Już!-Wstaje i nachyla się.Cmoka mnie szybko w usta i pyta :- Spotkasz się ze mną po lekcjach? Przed szkołą? -Kiwam głową na znak zgody.Całuje mnie jeszcze raz i zbiega machając mi w drzwiach. Czy zdarzyło się coś co zmieniło nasze relacje w ciągu tych 5 dni? Oczywiście nie licząc naszych licznych pocałunków.
-Dziewczęta do szatni!-Biorę torbę i biegnę przez hol na spotkanie z Tammy. Jeszcze tylko mały poślizg i wpadam na przyjaciółkę.
-Wow! Dziewczyno! Wiesz że cała szkoła o tobie mówi?
-Taa i gapią się chodź nie wiem czemu.
-Cała szkoła gada o tobie i Brianie. O tym że jesteście razem.
-Co?!
-No wiesz wszyscy widzieli jak się całowaliście.
Wzdycham. Idziemy z Tammy przez hol. Tammy opowiada mi dzisiejsze plotki ze szkoły pomijając oczywiście najgorętszy temat. Z opresji ratuje mnie Drew, który całuje namiętnie swoją dziewczynę. Nie czekam na nich tylko idę spokojnie przez hol. Po chwili dołączają do mnie Drew i Tammy.
-Sorry za tamto. Drew ...-mówi Tammy kiedy jej chłopak wtrąca - Strasznie się za tobą stęskniłem a ty co ? Zero uczuć.-Przewracam oczami nawet nie słuchając ich sprzeczek, tylko idę dalej. Docieram do klasy razem z wciąż sprzeczającą się parą i zajmuje swoje miejsce. Kilka minut później zaczyna się lekcja, która zbliża mnie do spotkania z Brianem. Aberton daje nam kartki z informacjami o wycieczce. Informuje nas o tym że do wyjazdu są potrzebne podpisy rodziców i tak dalej. Nawet nie wiem kiedy mijają 3 ostatnie lekcje i pędzę na spotkanie z Brianem. Chłopak już czeka oparty o swój stuningowany samochód. Podchodzę do niego nie pewnie. Bez słowa łapie mnie za ręke i prowadzi w cień drzew otaczających z jednej strony szkołę. Siadamy na ławce wciąż trzymając się za ręce.
-Masz chłopaka?-pyta nagle.
-Nie.-odpowiadam.
-Czemu?
Po chwili zastanowienia mówię:
-Bo nie jestem gotowa. Masz dziewczynę?
-Nie.
-Czemu?
-Bo nie jesteś gotowa.
_______________________________________________________________________________
No i jest specjalnie dla was ruszyłam tyłek i dokończyłam go. Mam pytanie. Wolały byście 1 duży rozdział w miesiącu czy 2 takie jak teraz?
Jaki słodki koniec <3 Jestem ciekawa dalszych wydarzeń, więc życzę weny. Jeden duży, wyciśnij z niego wszystko! ;D
OdpowiedzUsuńZapraszam Cię na http://zycie-bajka10.crazylife.pl/ Myślę, że Raven polubiłaby się Annicę :)
Buziaki ;**
Napewno :)
UsuńCudny <3<3<3 jeden wielki
OdpowiedzUsuńSłooodkie <3 kocham twój blog <3 pisz dalej, weny ♥
OdpowiedzUsuńSuper, pisz dalej!!!
OdpowiedzUsuń