Jeszcze tylko godzina.-powtarzam sobie w myślach, słuchając jednym uchem naszej wychowawczyni Dolores Aberton.
-Twoje zachowanie jest niedopuszczalne!-Krzyk uwalnia mnie od wspomnień. W pierwszej chwili jestem prawie pewna że mówi do mnie, jednak ta uwaga była skierowana do kogoś innego. Nowego.e wiem jak ma na imie,więc w myślach mówie o nim nowy.W tej chwili widzę tylko jego blond czuprynę i umięśnione plecy.Chłopak przyszedł dziś pierwszy dzień do naszej szkoły i zdążył się zaprzyjaźnić z Desmondem.Najprzystojniejszym chłopakiem w szkole ,bogatym Desmondem któremu nic nie można zrobić ze względu na kasę i ojca doradce prezydenta. No w sumie mi też jako córce prezydenta jednak nie lubie kiedy ktoś mnie traktuje inaczej ze względu na ojca.Nareście upragniony dzwonek.Wstaje, zakładam torbe na ramię i biorę książki w ręce chcąc opuścić jak najszybciej szkołe i zamknąć się w swoim pokoju,gdzie nikt nie będzie widział jak płacze.Zderzam się z czymś twardym i ląduje na ziemi.
-Przepraszam.-Widzę rękę przed moją twarzą.Łapię ją i zostaje pociągnięta w góre.Unoszę głowe i widzę piękną, lekko opaloną twarz i cudownie zielone oczy.
-Brian.-Dopiero po chwili dociera do mnie jego imie.Czuje gorąco na policzkach.
-Raven.-Odpowiadam.
____________________________________________________________________________
To moja pierwsza notka mam nadzieje że się spodoba :)
No na razie nieźle :D Mam nadzieje, że to się dalej rozkręci:D
OdpowiedzUsuńPs. Miałabym prośbę, abyś robiła spacje po znakach interpunkcyjnych:P Bo to jednak troszeczkę razi w oczy :P
Ciekawy prolog , lecę na pierwszy rozdzialik.Zapraszam do siebie , mam nadzieję że skomentujesz TT
OdpowiedzUsuńhttp://jedyna-op.blogspot.com/